wynalazek
Mdłości, kartridże i offline, czyli największe wpadki Nintendo
Nintendo to prawdziwy fenomen. Wynalazki słynnego koncernu z Kioto właściwie zawsze były dziwne i prawie zawsze gorsze od konkurencji. Mimo to firma była i jest w stanie sprzedawać swoje produkty na wszystkich kontynentach. Czasami jednak Nintendo przechodzi samo siebie i wypuszcza na rynek coś, co wprawia świat gamingowy w konsternację i zażenowanie.
Virtual Boy
Można stwierdzić, że Nintendo było w Polsce dostępne prawie zawsze i nie było nigdy problemów z zaopatrzeniem się w ich produkty. Ten gadżet jednak nie dotarł na słowiańskie ziemie. Nie zdążył. Virtual Boy pojawił się w 1995 roku. Koncern był wtedy w małym rozkroku: SNES miał już 5 lat, a N64 miało przed sobą jeszcze jeden rok w laboratoriach.
MacBook Pro 15 – jaki będzie model na 2012 rok?
Pustka na rynku sprzętowym wymagała wypełnienia i tak oto narodził się Virtual Boy. Gracz umieszczał twarz w dużym kawałku plastiku, gdzie obserwował paskudną grafikę w czerni i czerwieni. 30 minut grania nieodmiennie doprowadzało do mdłości i podwójnego widzenia przez kolejne 30 minut, więc przyjemność z zabawy była żadna.
Co było powodem wypuszczenia tego bubla na rynek? Wysyp filmów o wirtualnej rzeczywistości i chęć zostania Kosiarzem Umysłów? Możliwe. Skończyło się na 22 grach i wiadrze wymiocin.
Kartridże
Żeby była jasność – N64 nie był złym systemem. Powiem więcej, zabawa była przednia, a wiele tytułów wydanych na N stało się ponadczasowym hitami. Problem leżał gdzie indziej – nośnik. Kartridż pomieści o wiele mniej danych niż CD i kosztuje nieporównywalnie więcej. Efektem była marna grafika za grube pieniądze, a dobra zabawa wymagała bujnej wyobraźni, która nadrabiała luki na ekranie telewizora. Dobrą analogią dla tej sytuacji jest wydanie świetnej książki na papierze toaletowym.
Ciosem ostatecznym był foch Square Enix i porzucenie konsoli podczas tworzenia Final Fantasy VII. Gra sprzedała się w 10 000 000 kopii, a N64 nie miało z tego tortu ani okruszka. Kto się wybił na tym hicie, chyba nie muszę tłumaczyć. Smutną prawdą jest też fakt, że jedyną konkurencją dla N była wtedy Sega i Nintendo miało szansę zawojować rynek czymś naprawdę przełomowym. Sony pozamiatało i Nintendo zostało zepchnięte ponownie do getta.
Gamecube
Wydawać by się mogło, że nauka z N64 nie poszła w las. Nintendo opracowało Gamecube i z dumą reklamowało go jako nowoczesną konsolę obsługującą nowoczesny nośnik. Co z tego, że płytki były w bardzo dziwnym formacie i zupełnie nie przystawały do realiów rynkowych (PS2 i XBOX miały normalne napędy DVD). Nikomu z N nie przyszło do głowy, że użytkownicy chcieliby odtworzyć sobie od czasu do czasu film na telewizorze? Nic to. Koszmar zaczął się, gdy świat dowiedział się, jakie tytuły pojawią się na półkach wraz z premierą urządzenia (Luigi’s Mansion, Wave Race, Rogue Squadron 2). Jedynie ten ostatni nadawał się do jako takiego pogrania. No i nie było Mario… Nawet jednego tytułu! Drugą sprawą (a właściwie kolejną) był kontroler. Nie był wygodny, nie był intuicyjny, dziwnie leżał w dłoniach.
10 najdziwniejszych księżyców Układu Słonecznego
Sprzedaż wyniosła 22 miliony sztuk. Tu chciałbym nawiązać do „fenomenu” wspomnianego na początku. Liczba ta relatywnie nie jest zła. Świat mimo wszystko polubił ten dziwny wynalazek. Oczywiście, w porównaniu z 7-krotnie większą sprzedażą PS2, ten „sukces” znika w morzu zgryzoty.
Offline
Na koniec grzech zaniechania. Nintendo z uporem ignoruje rzeczywistość i robi to do dzisiaj. Internet jako medium rozrywkowe dla Nintendo nie istnieje. Co z tego, że Microsoft i Sony tworzą w Sieci rozbudowane platformy, na których bazuje wiele hitów. Co z tego, że konsumenci chcą grać online, lubią się socjalizować i komunikować. Dla Nintendo potencjalny gracz to socjopata, który zainteresowany jest konkurowaniem z AI i nikim więcej.
Strach Nintendo przed Internetem może być podyktowany specyficzną klientelą. Koncern obawia się, że nieletni gracze będą wystawienie na szlam (bluzgi, wyzwiska, rasizm, seksizm), jaki leje się z innych platform (niechlubny XBOX Live). Próby zaradzenia tej sytuacji są dość biedne i jedynie utrudniają kontakt z normalnymi graczami (np. Friend Codes). Tak czy inaczej, ignorowanie tak potężnego medium może skończyć się tylko źle. Jak długo Nintendo będzie robiło wszystko po swojemu, tak długo nie stanie się poważnym graczem na rynku konsol. Czy Wii U zmieni ten stan?
Natal to "Święty Graaal" Microsoftu?
[...], obsługujących ten wynalazek, będzie dość niewiele. Lepszym wyjściem miało by być dostarczenie Natala wraz z[...]

Molyneux: Fable III wykorzysta Project Natal
[...] wynalazek Microsoftu, tym samym dowodząc, że popiera on go całościowo. Gdzie więc Natal mógłby znaleźć[...]

3D i Full HD: nie w tej generacji konsol
[...] jednak chwali swój najnowszy wynalazek . Firma podaje, że nawet wprawne oko grafika komputerowego będzie miało[...]

[...] Pompeji . W tym samym roku firma pokazała też swój wynalazek publicznie. Problem polega na tym, że projekt[...]

Kampania wirusowa, czyli cycki na strach!
[...] Kampania wirusowa to bardzo ciekawy wynalazek. Od upowszechnienia internetu strasznie zyskała[...]














![Fiat Punto II (Typ 188) [awarie i problemy]](http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/t/135x84/2012/05/Fiat-Punto-5-222462-228x168.jpg)


