prl
Giełda elektroniczna – gadżetowy raj PRL-u
Gdy sięgnę pamięcią w czasy nieco mniej odległe niż wymarcie dinozaurów (ech, co to były za pogrzeby…), z łezką w oku przypominam sobie klimat giełdy elektronicznej z końca lat 80. Dla wielu z nas było to miejsce zastępujące obecne weekendowe wypady do galerii handlowych. Tylko galerianek wtedy nie było… Ale nam zupełnie wystarczała nieprzebrana obfitość i różnorodność gadżetów oraz rozkosz obcowania z najnowocześniejszą technologią…
[...], to bijatyka w realiach przełomu PRL/III RP. Gra zyskała rozgłos na świecie, ale nie taki, jaki zamarzyli[...]










