prezent dla dziewczyny zrób to sam
Idea siekania setek potworów to w sumie nie za dobry pomysł na grę, prawda? Będzie można się nudzić. Trudno stworzyć prawdziwe wyzwanie. Gra nie będzie miała sensu. I z kim w to w ogóle grać?
Uwierzcie lub nie, lecz byli tacy, co tak sądzili. Diablo budziło sporo zainteresowania, ale pamiętajmy, że nawet dziś ma etykietkę „nieczystego RPG-a”, gry, która umasowiła gatunek (choć to wierutna bzdura, w końcu laury należą się BioWare ;) ). A przecież Diablo udało się przede wszystkim pokazać potencjał multiplayerowy w grach dla jednego, stworzyć nową ewolucję RPG-a akcji, wspiąć się na szczyty popularności. I wywoływać wojny, jakich nie powstydziłoby się samo piekło.
Przeklęte miasto
Powracając do miasta Tristam, wędrowcy wiedzieli, że czeka ich ciężka przeprawa. Oto w podziemiach katedry, w sercu świętego miejsca przebudził się pan terroru, Diablo, przedwieczne zło czekające na moment, gdy do końca się uwolni. Królestwo Khanduras upada, drogi są zajęte przez mrocznych jeźdźców, zaś demony atakują nocami. Koszmary nawiedzają ludzi. Źle się dzieje w państwie duńskim, po prostu.
Oryginalnie, przed retconem ze strony Blizzarda gracz wcielał się w jednego z trzech tajemniczych wojów wywodzących się z Tristam. Już sam powrót do miejsca pochodzenia, aby pokonać czające się tam zło, budził we mnie ciekawość. Zaledwie trzy klasy postaci okazały się idealnymi archetypami wszelkich możliwych mieszanek. Wojownik, łucznik, mag. Po prostu i bez kombinowania, za to ze sporą możliwością zróżnicowania za pomocą sprzętu i statystyk. Nie ma co kłamać, że rozwój postaci w Diablo jest nieskończony i arcyskomplikowany, lecz jest mieszanką swobody i prostoty, której czasami brakuje wielu nowym grom.
Gra Blizzarda wydana 31 grudnia 1996 roku na PC, a w 1998 na MAC-a i PSX-a stawia nas przeciwko zastępom piekieł. Nas, czyli jednego z trzech wędrowców, samego lub z przyjaciółmi. Stajemy naprzeciw istoty tak potężnej, że była w stanie pokonać nawet swoje wieczne więzienie. Arcybiskup Lazarus, Król Leoric, młody książę padają ofiarami Demona, który łamie ich psychikę i niszczy spokojne Tristam.
Chociaż te skrawki informacji były większą częścią fabuły, jaką poznali gracze, to Diablo daleko do bezmyślnej siekaniny. Czytając księgi i słuchając mieszkańców, można się dowiedzieć nie tylko o wielkich i małych tragediach, ale także o postaciach i wydarzeniach, które poznaje się szerzej w Diablo II oraz Diablo III. O piekle, jakie może nadejść, jeśli nie zadziałamy.
Diabeł tkwi w szczegółach
Podobno pierwsze Diablo bardzo długo ewoluowało. Myślano nad walkami w turach, zbieraniem drużyny, opcjach dialogowych. Generalnie – o tradycyjnym jak na tamte czasy podejściu. Inspirowano się oczywiście Ultimą i Morią. Postanowiono zaryzykować i ryzyko opłaciło się jak rzadko w tej branży. Diablo poszło w stronę RPG-a akcji, stając się zarazem zupełnie innym RPG-iem akcji niż konkurencyjne. Chociaż pierwsze hack&slashe były już wtedy na rynku, to dopiero Diablo ubrał je w efektowną grafikę i ciekawszy system.
Oczywiście bzdurą jest pisać, że Diablo było pierwszym RPG-iem akcji. Wcześniej mieliśmy świetnego Ysa, Zeldy, Gauntlet, gry na PLATO i wiele, wiele innych. Ale dopiero Diablo wykorzystało mysz, dopiero Diablo skupiło się w pełni na walce, dopiero Diablo opracowało podstawy dla hack&slash z grafiką, muzyką, multiplayerem PvP. Miks rozwiązań znanych z innych gier (często prehistorycznych), papierowych RPG-ów oraz nowych pomysłów stworzył coś, co lubi się kopiować.
Lecz diabeł tkwi w szczegółach, które wciąż wyróżniają Diablo na tle konkurencji. W drobnostkach, których nie zauważa się, gdy gra już wciągnie, a które jednak decydują o jej jakości. Weźmy przykładowo potrzebę identyfikacji przedmiotów – kazała bohaterowi wracać do miasta, dzięki temu nie nudziliśmy się siekaniem stworów, bo musieliśmy „odpoczywać”. Albo sposoby wracania do miasta – kilka, z różnym wyczuciem czasu. Losowość lokacji niepozwalająca się nudzić i generowanie przedmiotów zapewniające ogromną zabawę systemem.
Diablo pokazało także pazur jeśli chodzi o micro-managing, bo po prostu wygrywał ten gracz, który wiedział, jak robić zapasy. Jedyne osoby, jakie spotkałem, którym gra się nie podobała… nie umiały w nią grać, źle planowały swoje zapasy, nie potrafiły wybierać przedmiotów.
Wspólna zabawa przybrała nowe wymiary – dla mnie PvP w pierwszym Diablo było ideałem do czasu Demon’s Souls. Ciekawe, bo miało trzy różnorodne klasy i przedmioty, stonowane, wcale nie najważniejsze. Kolejny aspekt, dla którego warto było wracać do gry. Diablo doskonale ogrywa mi się także ze względu na kooperację. Pokonywanie lochów razem na PC lub PlayStation wystawiało na próbę przyjaźnie, budowało przymierza, zaogniało konflikty – bawiło, działało na emocje, uczyło pokory. Wspomagać innych lub kraść im złoto. Wyprawiać się do piekła, by powracać do spokojnej, pięknej wioski.
Ze względu na swoją funkcję Tristam jest dla mnie jedną z najprzyjemniejszych lokacji w grach wideo. Nie chodzi tylko o wygląd tej osady, lecz o utwór muzyczny. O wytchnienie po miejscach przeklętych. O postaci, które naprawdę można polubić. I o miejsce, w którym pozostali ludzie nawet pomimo grożącego im zła.
Design gry przyciągał do niej – brudne, realistyczne sprite’y; wspaniała animacja oraz gęsta atmosfera odwiedzanych lokacji; katakumby, lochy, jaskinie i samo piekło wykonane jak nigdy dotąd. Design realistyczny, a jednak nierealny, przypominający inne gry, lecz znacznie mniej kolorowy, stonowany, żeby nie powiedzieć smutny. Do tego cierpiący wieśniacy, wrogowie zapowiadający okrutną śmierć i sporo nawiązań do tradycji judeochrześcijańskiej. Diablo, jak na tak rozrywkową grę, jest ciężkie klimatycznie. I dlatego je tak lubię.
W zasadzie trudno sobie przypomnieć jakiegokolwiek, poza wczesnym Gauntlet, hack&slasha, który okazał się wcześniej równie ważny, równie ciekawy i równie wciągający. W zasadzie to tej grze tak naprawdę zawdzięczamy cały gatunek klikanego action-RPG, popularyzację cRPG-ów w ogóle oraz śmiałe próby integrowania mutliplayera i single playera. Krótko mówiąc – Diablo to dla mnie ideał.
W pewien sposób te wszystkie przymioty Diablo stały się przekleństwem rynku – to, co mnie w nim jara do dziś, z czasem w sposób rozdmuchany stało się przekleństwem podobnych gier wideo. Slang, rzucanie się na przedmioty, skupienie się na zostaniu najlepszym, a olewanie otoczki, singla, klimatu, fabuły i po prostu zabawy. Gra Blizzarda dobrze to zbalansowała. Dziś często jest z tym problem.
Głosy cierpiętników
Pamiętam, jak pierwszy raz wkroczyłem do jaskiń. Ta muzyka! Piszcie, co chcecie, ale „Caves” to najlepiej wprowadzający w trans kawałek w grach wideo. Orgiastyczne jęki, niesamowity rytm – z jaskiń po prostu nie chciałem wychodzić. Ścieżka dźwiękowa stworzona przez Matta Uelmena okazała się klasą samą w sobie, dziełem w dziele.
Nie bez powodu do dziś gracze szaleją, słysząc te utwory – i niestety takiej muzyki w dzisiejszych grach brakuje. Powinny być gitary zamiast chórów, jęki zamiast pieśni, spokojne lub przerażające tony zamiast „epickiego” plumkania. Do diabła z nowościami. OST z tej gry jest najlepszym, co się przytrafiło w tamtym roku grom wideo. Chociaż dzisiaj się na to nie zwraca uwagi, to przecież voice acting i efekty dźwiękowe robiły piorunujące wrażenie – jest ich dużo, zapadają w pamięć i trudno je wybić z głowy.
W jedynce podoba mi się jeszcze jedna rzecz zagubiona w kontynuacjach. Tristam jest tam w zasadzie dziurą zabitą dechami. Miejscem, którym nie interesuje się żaden z wielkich tego świata, w którym wybucha piekło i beznadzieja, w którym jedyna pomoc, na jaką mogą liczyć mieszkańcy, to troje wędrowców powracających do miasta swojego dzieciństwa. Ludzie kontra piekło. Bez niepotrzebnego patosu, bez „Tristam to, Tristam tamto”.
Któż nie pamięta Butchera z jego „Ah, Fresh Meat!”? Któż nie pamięta gróźb Leoricka? Komnaty pełnej rozczłonkowanych zwłok? Szaleństwa Lazarusa? Odgłosu wydawanego przez upadające złoto? Diablo usiekłem wiele razy. Na PC i na konsoli. Sam oraz w kooperacji. Na padzie i myszą. Losowość tej gry, atmosfera generowana w ciemnych podziemiach, świetna ścieżka dźwiękowa i interakcje z ludźmi zapewniały mi zawsze inną zabawę. Świetną zabawę. I chociaż dzisiaj część uroku piekielnego Diablo prysła, kilka rozwiązań mnie już tak nie bawi, to gra wciąż jest dla mnie najlepszym tytułem Blizzarda.
Kolejny przykład perfekcji w swojej klasie. Tak samo jak Chrono Trigger czy Fallout 2 robiły wszystko idealnie w swoim typie RPG, tak Diablo jest perfekcją w swoim. Jest sieczką, bez wątpienia, ale sieczką ciekawą, rozbudowaną, arcyklimatyczną oraz niespotykanie niepokojącą. Sieczką z pomysłem – i jego godnym wykonaniem.
„I can see what you see not / Vision milky then eyes rot / When you turn they will be gone / Whispering their hidden song / Then you see what cannot be / Shadows move where light should be / Out of darkness, out of mind / Cast down into the Halls of the Blind.”
Historia to smutna
Rzadko pisze się o wersji konsolowej Diablo. Szkoda. To bardzo dobra gra także na konsoli oraz dowód na to, że kiedyś konwersje zaskakiwały nawet wyjadaczy. Na PSX-ie nie było Internetu, lecz była kooperacja obok siebie. Był wyższy poziom trudności i dodatki w grafice, w postaci odbić w wodzie oraz kruków (coby w Tristam było jeszcze smutniej!). Ze względu na sterowanie – świetne zresztą – gra się w nią inaczej i szczerze polecam taką odmianę. Dłużej o wersji Diablo na PlayStation napisałem na Gameplay. Oczywiście taki hit doczekał się także dodatku w postaci Hellfire, o którym można powiedzieć tyle, że był dobry i był niepotrzebny.
Krótko o sequelach – Diablo II jest tytułem popularniejszym. Dla mnie jednak poszło za bardzo w stronę gry w PvP, utraciło przy tym sporo klimatu. Zamiast lochów dżungle, zamiast poczucia grozy śmieszne stworki, zamiast tajemniczej historii trochę taniego fantasy. To świetna gra, ale nie dla takich graczy jak ja. Trójka, w momencie, w którym jestem, to dziwna mieszanka. Design kompletnie mi nie odpowiada – mroczny realizm zastąpiono WoWowymi karykaturkami, ale gra odwołuje się co chwilę do Diablo I, za co ma u mnie sporego plusa.
Diablo doczekało się także następców w postaci mocno zainspirowanego (i zakonspirowanego!) „kontynuatora”, jakim jest Path of Exile, ciekawego Torchlight, tony podróbek, dobrego Dark Alliance 2, choć dla mnie żadna gra na rynku nie dorównała oryginałowi. Może dopiero jakiś hack&slash From Software by to zmienił. Może.
Ostatni będą pierwszymi
Diablo nie bez powodu wyciągnęło Blizzard na szczyty. Czasy sprzed pierwszego Diablo, sprzed WarCrafta II to ciemna prehistoria firmy, która prawie nikogo już nie obchodzi. Czasy po Diablo I to zmiana całej branży. Branży, która pokazała, że tytuły odważne, ciekawe i skupione na dopieszczaniu elementów dla dobra klienta mają wspaniałą przyszłość. I chociaż dużo można pisać o dzisiejszym Blizzardzie, nie można odmówić mu jednego – tworzy legendy. Legendy, które wywołują ciary na plecach:
„The Soulstone burns with Hellfire as an eerie red glow blurs your vision. Fresh blood flows into your eyes, and you begin to hear the tormented whispers of the Damned. You have done what you knew must be done. The essence of Diablo is contained for now.
You pray that you have become strong enough to contain the Demon and keep him at bay. Although you have been fortified by your quest, you can still feel him, clawing his way up from the dark recesses of your soul. Fighting to retain control, your thoughts turn toward the ancient, mystic lands of the Far East. Perhaps there, beyond the desolate wastes of Aranoch, you will find an answer.
Or, perhaps… salvation?”
Klimat beznadziei i przegranej sprawy zdawał się ciągle obecny przy pierwszym przechodzeniu Diablo. Bałem się, levelowałem na siłę, wczytywałem się w księgi, chociaż strach towarzyszył mi, nawet gdy widziałem, jak moja postać rośnie w siłę. W końcu czym jest śmiertelnik wobec bezdusznego Demona? Kim jest nastolatek wobec mocy piekła?
Miałem rację – to, jak skończyli jego bohaterowie, nie jest niczym przyjemnym, jednak jest czymś świeżym w świecie gier wideo. Nie ma tutaj bohaterów idących w stronę słońca. Nikt nie wygrywa dziewczyny, nikt nie zostaje królem. Nie, oni zostają szaleńcami opętanymi przez zło, z którym walczyli, ich zwycięstwo jest jedynie czasowe, a co gorsza – oni sami już się nim nie nacieszą. Tristam płonie, bohaterowie giną, świat zostaje spaczony. Diablo powraca.
Warto zajrzeć:
[...] mechanika-dziewczyny, księżniczki uciekinierki oraz głównego bohatera niemowy pochodzących z teraźniejszości[.] sam ją skończyłem już dobre 20 razy, powracam wciąż chętnie. Jedną z najważniejszych cech[...]

To ciastko jest prawdziwe, czyli GlaDOS, jakiej nie znaliście
Oto prawdziwa gratka dla fanów myślenia portalami. Ta pani zrobi wszystko, żebyście nie mogli uciec z laboratoriów Aperture Science, a ma w zanadrzu co najmniej kilka atutów. Poza tym to jeden z bardziej oryginalnych cosplayów, jakie ostatnio widziałem.

[...] nieskończone (bo Fallout 2 i Planescape czekał ten sam los), to bez wątpienia jest to gra bardziej kompletna[.]. Na temat: Steampunk w grach wideo Steampunkowe dziewczyny [...]

Zrób sobie pac-manowy dom [TOP 10]
[...] w sam raz dla miłośników kultowej gry Pac-Man.[...]
![Zrób sobie pac-manowy dom [TOP 10]](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/external/6d98e157f3c8fb9677f1e287a1a76ab4.png.jpg)
[...] wojnie światowej. Chociaż sam jeszcze nie miałem przyjemności posmakować Call Of Cthulhu: The Wasted Land[.] to ciekawy i mroczny okres historyczny, w sam raz do licznych gatunków gier wideo. Tak samo wiecznie mało[...]

Gra o bezrobociu atakuje Kickstartera
[...], co jest spowodowane przez bezrobocie lub nisko płatne posady. W sumie wszystko to doskonale zna sam autor gry[...]

Czy kobiety grają w Duke Nukem Forever?
[...] No właśnie. Dobre pytanie. Czy dziewczyny grają w Duke Nukem Forever? I dlaczego NIE?! [...]

Jak się robi cycki w Soul Calibur?
[...], ale - jak się okazuje - działające rozwiązanie. Która miseczka odpowiada najbardziej Waszym upodobaniom? Sam[...]

Najpiękniejsze gry 2D: beat'em upy!
[...] historyjka. Capcom przeszedł sam siebie do czasu… Kadilaków i Dinozaurów , wielkiej rozróby w świecie[.] się i pamiętajcie, że w razie porwania dziewczyny lepiej nie bić przypadkowych przechodniów. Do następnego. [...]

Gry przeglądarkowe za darmo i... na walentynki
[...]. Im dłużej uda to robić, tym więcej punktów zdobędziemy. Dziewczyny z pewnością będą zachwycone! Zelda[.] i zdobędzie po drodze jakiś prezent? Gry dla dziewczyn takie jak ta powinny się również spodobać męskiej[.]. Sam jeszcze do tej pory mam gdzieś w szufladzie konsolkę radzieckiej produkcji właśnie z tym tytułem[...]

Henryk poświęcił już wpis pięknym dziewczynom z targów E3, ale tego, co dobre, nigdy dość! W pełnej wiadomości jeszcze jeden rzut oka na krągłości prosto z Los Angeles.

Cosplay - wojownicze dziewczyny
[...] zarówno z bijatyk, jak i RPG, a nawet RTS! Dziewczyny wypadły świetnie, więc warto popatrzeć. [...]

Najciekawsze dziewczyny z E3 2011
Jak targi, to i hostessy. A jak hostessy, to jest i na co popatrzeć. Oto wybór piętnastu fotek interesujących obiektów płci żeńskiej, jakie zagościły pomiędzy Wii U a Vita. Komentarz zbędny :)

Wii U - tak naprawdę chodzi o cycki...
[...]Jacy są Japończycy - wie to każdy. Jak wyglądają kobiety i dziewczyny w grach z Kraju Kwitnącej[...]

TOP 9 dziewcząt bawiących się przy Wii
[...] 9 filmów wideo, które prezentują różne dziewczyny wywijające czterema literami przy grze Wii Sports[...]

Cliffy B. mówi mądre rzeczy, bo japońskie gry są wciąż świetne
[...] na Resident Evil 4 . Dodał, że kocha japońskie trio – Fatal Frame, Resident Evil, Silent Hill dodając, że sam[...]

Call of Duty: Modern Warfare 2 multiplayer za darmo
[...] multiplayer będzie dostępne za darmo dla wszystkich! Jak to możliwe? Taki prezent funduje nam Valve . Dzięki[.] już konto, wystarczy, że klikniesz w ten oto link Dziewczyny grają w Modern Warfare 2... niestety[.] gry. Miejmy nadzieję, że również i inne hity będzie można potestować w ten sam sposób. [...]

[...] i krytyków. Występują w niej same męskie postacie, więc skąd "dziewczyny" w tytule? A stąd, że osoba o ksywce[...]

Prototyp PIP-Boy z Fallouta - w sam raz na zbliżający się koniec świata
Trudno znaleźć fana postapokaliptycznej serii, który nie marzyłby o gadżecie przypominającym PIP-Boya. Spośród wielu domowych produkcji naśladujących przenośny komputer, ten prototyp wyróżnia się oryginalnością i sporą funkcjonalnością. Co więcej, każdy może spróbować skonstruować swój egzemplarz na własną rękę!

Gorące dziewczyny urządziły sobie własny Mortal Kombat
Mortal Kombat to gra wyjątkowa. Tytuł trafił do sprzedaży – zdążyliście już położyć na nim swoje wygłodniałe ręce? Fakt, że jest to świetna gra, został potwierdzony przez ciekawe starcie - naprzeciwko siebie stanęły Jo Garcia z Playboya oraz Brittney Palmer z UFC. Która wyjdzie zwycięsko z tej konfrontacji?

Plastikowe dziewczyny w bikini z LovePlus
[...] dziewczyny i nosić je zawsze ze sobą w kieszeni. Świetna koncepcja! Teraz dostępna też w postaci plastikowych[...]

Laughing Octopus - profesjonalna sesja cosplay
Natasha Firsakova przebrała się za Laughing Octopus z Metal Gear Solid 4 i urządziła profesjonalną sesję. Polecam te rewelacyjne fotki. Nie często cosplay jest aż tak ładnie sfotografowany.

Czy pamiętacie klasyczne chodzenie po lochach?
[...]. Sam jestem przede wszystkim fanem konsolowych dungeon crawlerów, które są dla mnie ewolucją pomysłów[...]

Niedzielnie: Grafiki z Elder Scrools Online, Max Payne 3, Etrian IV
Koniec tygodnia to kilka mniejszych, ale ciekawych newsów. Znajdą się piękne grafiki z Elder Scrools Online, komiks z Max Payne 3, trailer Etrian Odyssey IV oraz plakat promocyjny dodatku do Batmana.

Powód, dla którego wymyślono cosplay
[...] do galerii w rozwinięciu, gdzie znajdziecie dwie dziewczyny przebrane za Kitanę i Jade. Oj tak[...]

Jo Garcia, Cyber Dziewczyna Playboya w roku 2008, to sen niejednego geeka. I to sen dość realistyczny, bo ciągle oglądany w skąpym odzieniu. Tym razem na nowej tapecie stworzonej z okazji dobicia do 20 000 osób śledzących Jo na Twitterze.

Omi Gibson jako Boss z Metal Gear Solid: Snake Eater
Królowa cosplayu, Omi Gibson, powraca. Tym razem nie jako krwawa piękność z Thrill Kill, ale Boss z Metal Gear Solid: Snake Eater. Jak zwykle jest świetna!

[...] Ta praca mnie kiedyś wykończy! ;) Właśnie siedzę i od dwóch godzin wybieram seksowne dziewczyny[...]

[...] dla swojej dziewczyny. Szczegółowy opis procesu powstawania wraz z bardzo bogatą biblioteką zdjęć[...]

Wszystko co jest związane z komiksami i grami, w Japonii jest większe i owiane większym kultem niż u nas. W Europie zdjęcia dziewczyn przebranych w stroje ulubionych bohaterek robi się na szybko. W Japonii wynajmuje się do tego specjalne mieszkania. Powstają pierwsze studia, które szczycą się tym, że specjalizują się w cosplay’u. Urządzane są imprezy, na które fani przebieranek mogą przyjść z aparatem i pstryknąć modelkom kilka fotek. Na przykład [...]

Najfajniejsze dziewczyny z E3 na przełomie ostatniej dekady
[...]. Po pogrzebie w 2007 roku, rok 2008 był także okresem "posuchy" jeśli chodzi o dziewczyny na E3. [...]
Miss Rosjanek grających zapalenie w gry wideo
[...], wzrost - 1,68 m. Dziewczyna niczym sam Basshunter lubi grać DotA w zespole RoX.KISS.Ladies. Bierze udział[...]

Najlepsze kostiumy z Anime Expo 2011 [wideo]
Na filmie obejrzycie naprawdę odjechane kostiumy fanów anime i gier wideo. Prosto z imprezy Anime Expo 2011 w Los Angeles.
![Najlepsze kostiumy z Anime Expo 2011 [wideo]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/2011/07/Bioshock-cosplay-254x168.jpg)
W grach wirus czy też choroba, która zamienia ludzi w zombie, nie dotyka nigdy bohaterów. A gdyby jednak i herosi byli podatni na mutacje? Oto mała galeria, pokazująca, jakby wówczas wyglądali.

Tak powinna wyglądać obsługa sklepu dla geeków! [galeria]
Na fotkach z galerii wcale nie prezentujemy konkursu na cosplay. To wyraźnie zakochani w swojej pracy panie i panowie z japońskiego sklepu dla nerdów Mandarake. W ramach promocji i zabawy przebrali się oni za postacie z Macross F, Puella Magi Madoka Magica i Tales of the Abyss. Czekam na coś podobnego przy kasach Media Marktu.
![Tak powinna wyglądać obsługa sklepu dla geeków! [galeria]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/2011/07/Aż-chce-się-wydawać-pieniądze-140x168.jpg)
Świetna galeria Street Fighter
Miłośnikom Street Fightera oraz wielbicielom komiksów polecam ciekawą galerię, prezentującą postaci z kultowych już bijatyk.

Strój kąpielowy dla fanki Pac-Mana
Nie jest tani, kosztuje 90 dolców, ale jeśli ktoś chce pochwalić się przed kumplami, że jego dama jest fanką gier wideo, to jak sądzę koszty nie będą grały roli. Do kupienia w sklepie BlackMilk. Dostępny w rozmiarach XS, S, M i L. Projektant – James Lillis.

Gamescom 2011 - najlepsze cosplaye
Gamescom 2011 przechodzi do historii. Pozostaną po nim liczne zdjęcia, materiały prasowe itp. Portal Kotaku postanowił wybrać najlepsze zdjęcia z cosplayów, a że całkiem ciekawy to wybór, pokazujemy je i my. Zapraszam do obejrzenia!

„Alt-Minds”- pierwsza Fikcja Totalna w formie thrillera z elementami paranormalnymi
[...]-minds to innowacyjne podejście do fabuły, zabawa komplementarnością mediów . Wciąga widza w sam środek akcji[...]

Żeńskie odpowiedniki znanych postaci
[...]Kto powiedział, że cosplay to dziewczyny odgrywające kobiece postaci, a faceci facetów? Jesteście[...]

Dziewczyna o nicku Ormeli wrzuca na popularny serwis Flickr swoje zdjęcia jako postacie z różnych gier. Kobiece postacie, oczywiście. I idzie jej to świetnie, a na dowód mała galeria. Popatrzcie, bo naprawdę warto!
E3 2011: Myjnia samochodowa bikini od Saints Row
Wiem, że za ten wpis oberwie mi się od żony po głowie. Wiem, że pewnie przez tydzień po powrocie z pracy nie uświadczę ciepłego obiadu. Wiem, że nie mam co liczyć na wspólne wieczory przed kominkiem. Wiem także, że moim zadaniem jest dostarczać Wam jak najwięcej rozrywki związanej z graniem i grami. A czy może być coś bardziej rozrywkowego od 20 zdjęć dziewczyn w bikini, które urządziły sobie [...]

Kto ma ochotę na Melona? [cosplay]
Queen’s Blade to seria japońskich komiksów i seriali animowanych z panienkami, których najbardziej rzucającymi się w oczy atrybutami są bardzo obficie rozwinięte klatki piersiowe. Seria doczekała się też gry Queen’s Blade: Spiral Chaos na konsolkę PSP. W galerii cosplay możecie obejrzeć piękną Melonę w wersji real life!
![Kto ma ochotę na Melona? [cosplay]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/2011/07/A-oto-i-Melona-161x168.jpg)
To dla niej pewien wąsaty hydraulik krąży po zwariowanych światach, walcząc z żółwiami i zabójczymi roślinami. A gdy dobiega do mety, okazuje się, że dziewczyna jest w innym zamku. Co Mario widzi w księżniczce Peach?

Takie reklamy to ja lubię! Seksowny Top Spin 4 [wideo]
Pięknymi kobiecymi kształtami można reklamować wszystko. Szczególnie jeśli ma się do dyspozycji Serenę Williams i nowego Top Spina. Aż normalnie mam ochotę iść na kort!
Wonder Festival to impreza odbywająca się w Tokio, spotykają się na niej miłośnicy mangi oraz gier komputerowych. Cel? Sprzedaż i wymiana strojów do cosplayu, a także wymiana własnoręcznie zbudowanych figurek postaci. Oto kilka ciekawych zdjęć z tego wydarzenia.

Czy kupujecie jeszcze tanie edycje?
[...] się je taniej i szybciej.Sam zauważyłem mocną zmianę u siebie i znajomych – nie mam już prawie[...]

Co zobaczymy pod spódniczkami dziewczyn w Yakuza: Of The End?
[...] pod spódniczkami te dziewczyny, wygląda co najmniej dziwnie. Być może to tylko brak oświetlenia... zobaczmy[...]

Gdy piszę o najlepszych tyłeczkach z gier wideo albo gorących piersiach oddanych w wersji wirtualnej, zawsze pojawiają się komentarze, że napalanie się na wirtualne postaci jest dziwne. OK, nie ma sprawy. Skupmy się więc na czymś, czego można fizycznie dotknąć. Figurkach :)




















