nastolatek inteligentniejszy od Einsteina
Idea siekania setek potworów to w sumie nie za dobry pomysł na grę, prawda? Będzie można się nudzić. Trudno stworzyć prawdziwe wyzwanie. Gra nie będzie miała sensu. I z kim w to w ogóle grać?
Uwierzcie lub nie, lecz byli tacy, co tak sądzili. Diablo budziło sporo zainteresowania, ale pamiętajmy, że nawet dziś ma etykietkę „nieczystego RPG-a”, gry, która umasowiła gatunek (choć to wierutna bzdura, w końcu laury należą się BioWare ;) ). A przecież Diablo udało się przede wszystkim pokazać potencjał multiplayerowy w grach dla jednego, stworzyć nową ewolucję RPG-a akcji, wspiąć się na szczyty popularności. I wywoływać wojny, jakich nie powstydziłoby się samo piekło.
Przeklęte miasto
Powracając do miasta Tristam, wędrowcy wiedzieli, że czeka ich ciężka przeprawa. Oto w podziemiach katedry, w sercu świętego miejsca przebudził się pan terroru, Diablo, przedwieczne zło czekające na moment, gdy do końca się uwolni. Królestwo Khanduras upada, drogi są zajęte przez mrocznych jeźdźców, zaś demony atakują nocami. Koszmary nawiedzają ludzi. Źle się dzieje w państwie duńskim, po prostu.
Oryginalnie, przed retconem ze strony Blizzarda gracz wcielał się w jednego z trzech tajemniczych wojów wywodzących się z Tristam. Już sam powrót do miejsca pochodzenia, aby pokonać czające się tam zło, budził we mnie ciekawość. Zaledwie trzy klasy postaci okazały się idealnymi archetypami wszelkich możliwych mieszanek. Wojownik, łucznik, mag. Po prostu i bez kombinowania, za to ze sporą możliwością zróżnicowania za pomocą sprzętu i statystyk. Nie ma co kłamać, że rozwój postaci w Diablo jest nieskończony i arcyskomplikowany, lecz jest mieszanką swobody i prostoty, której czasami brakuje wielu nowym grom.
Gra Blizzarda wydana 31 grudnia 1996 roku na PC, a w 1998 na MAC-a i PSX-a stawia nas przeciwko zastępom piekieł. Nas, czyli jednego z trzech wędrowców, samego lub z przyjaciółmi. Stajemy naprzeciw istoty tak potężnej, że była w stanie pokonać nawet swoje wieczne więzienie. Arcybiskup Lazarus, Król Leoric, młody książę padają ofiarami Demona, który łamie ich psychikę i niszczy spokojne Tristam.
Chociaż te skrawki informacji były większą częścią fabuły, jaką poznali gracze, to Diablo daleko do bezmyślnej siekaniny. Czytając księgi i słuchając mieszkańców, można się dowiedzieć nie tylko o wielkich i małych tragediach, ale także o postaciach i wydarzeniach, które poznaje się szerzej w Diablo II oraz Diablo III. O piekle, jakie może nadejść, jeśli nie zadziałamy.
Diabeł tkwi w szczegółach
Podobno pierwsze Diablo bardzo długo ewoluowało. Myślano nad walkami w turach, zbieraniem drużyny, opcjach dialogowych. Generalnie – o tradycyjnym jak na tamte czasy podejściu. Inspirowano się oczywiście Ultimą i Morią. Postanowiono zaryzykować i ryzyko opłaciło się jak rzadko w tej branży. Diablo poszło w stronę RPG-a akcji, stając się zarazem zupełnie innym RPG-iem akcji niż konkurencyjne. Chociaż pierwsze hack&slashe były już wtedy na rynku, to dopiero Diablo ubrał je w efektowną grafikę i ciekawszy system.
Oczywiście bzdurą jest pisać, że Diablo było pierwszym RPG-iem akcji. Wcześniej mieliśmy świetnego Ysa, Zeldy, Gauntlet, gry na PLATO i wiele, wiele innych. Ale dopiero Diablo wykorzystało mysz, dopiero Diablo skupiło się w pełni na walce, dopiero Diablo opracowało podstawy dla hack&slash z grafiką, muzyką, multiplayerem PvP. Miks rozwiązań znanych z innych gier (często prehistorycznych), papierowych RPG-ów oraz nowych pomysłów stworzył coś, co lubi się kopiować.
Lecz diabeł tkwi w szczegółach, które wciąż wyróżniają Diablo na tle konkurencji. W drobnostkach, których nie zauważa się, gdy gra już wciągnie, a które jednak decydują o jej jakości. Weźmy przykładowo potrzebę identyfikacji przedmiotów – kazała bohaterowi wracać do miasta, dzięki temu nie nudziliśmy się siekaniem stworów, bo musieliśmy „odpoczywać”. Albo sposoby wracania do miasta – kilka, z różnym wyczuciem czasu. Losowość lokacji niepozwalająca się nudzić i generowanie przedmiotów zapewniające ogromną zabawę systemem.
Diablo pokazało także pazur jeśli chodzi o micro-managing, bo po prostu wygrywał ten gracz, który wiedział, jak robić zapasy. Jedyne osoby, jakie spotkałem, którym gra się nie podobała… nie umiały w nią grać, źle planowały swoje zapasy, nie potrafiły wybierać przedmiotów.
Wspólna zabawa przybrała nowe wymiary – dla mnie PvP w pierwszym Diablo było ideałem do czasu Demon’s Souls. Ciekawe, bo miało trzy różnorodne klasy i przedmioty, stonowane, wcale nie najważniejsze. Kolejny aspekt, dla którego warto było wracać do gry. Diablo doskonale ogrywa mi się także ze względu na kooperację. Pokonywanie lochów razem na PC lub PlayStation wystawiało na próbę przyjaźnie, budowało przymierza, zaogniało konflikty – bawiło, działało na emocje, uczyło pokory. Wspomagać innych lub kraść im złoto. Wyprawiać się do piekła, by powracać do spokojnej, pięknej wioski.
Ze względu na swoją funkcję Tristam jest dla mnie jedną z najprzyjemniejszych lokacji w grach wideo. Nie chodzi tylko o wygląd tej osady, lecz o utwór muzyczny. O wytchnienie po miejscach przeklętych. O postaci, które naprawdę można polubić. I o miejsce, w którym pozostali ludzie nawet pomimo grożącego im zła.
Design gry przyciągał do niej – brudne, realistyczne sprite’y; wspaniała animacja oraz gęsta atmosfera odwiedzanych lokacji; katakumby, lochy, jaskinie i samo piekło wykonane jak nigdy dotąd. Design realistyczny, a jednak nierealny, przypominający inne gry, lecz znacznie mniej kolorowy, stonowany, żeby nie powiedzieć smutny. Do tego cierpiący wieśniacy, wrogowie zapowiadający okrutną śmierć i sporo nawiązań do tradycji judeochrześcijańskiej. Diablo, jak na tak rozrywkową grę, jest ciężkie klimatycznie. I dlatego je tak lubię.
W zasadzie trudno sobie przypomnieć jakiegokolwiek, poza wczesnym Gauntlet, hack&slasha, który okazał się wcześniej równie ważny, równie ciekawy i równie wciągający. W zasadzie to tej grze tak naprawdę zawdzięczamy cały gatunek klikanego action-RPG, popularyzację cRPG-ów w ogóle oraz śmiałe próby integrowania mutliplayera i single playera. Krótko mówiąc – Diablo to dla mnie ideał.
W pewien sposób te wszystkie przymioty Diablo stały się przekleństwem rynku – to, co mnie w nim jara do dziś, z czasem w sposób rozdmuchany stało się przekleństwem podobnych gier wideo. Slang, rzucanie się na przedmioty, skupienie się na zostaniu najlepszym, a olewanie otoczki, singla, klimatu, fabuły i po prostu zabawy. Gra Blizzarda dobrze to zbalansowała. Dziś często jest z tym problem.
Głosy cierpiętników
Pamiętam, jak pierwszy raz wkroczyłem do jaskiń. Ta muzyka! Piszcie, co chcecie, ale „Caves” to najlepiej wprowadzający w trans kawałek w grach wideo. Orgiastyczne jęki, niesamowity rytm – z jaskiń po prostu nie chciałem wychodzić. Ścieżka dźwiękowa stworzona przez Matta Uelmena okazała się klasą samą w sobie, dziełem w dziele.
Nie bez powodu do dziś gracze szaleją, słysząc te utwory – i niestety takiej muzyki w dzisiejszych grach brakuje. Powinny być gitary zamiast chórów, jęki zamiast pieśni, spokojne lub przerażające tony zamiast „epickiego” plumkania. Do diabła z nowościami. OST z tej gry jest najlepszym, co się przytrafiło w tamtym roku grom wideo. Chociaż dzisiaj się na to nie zwraca uwagi, to przecież voice acting i efekty dźwiękowe robiły piorunujące wrażenie – jest ich dużo, zapadają w pamięć i trudno je wybić z głowy.
W jedynce podoba mi się jeszcze jedna rzecz zagubiona w kontynuacjach. Tristam jest tam w zasadzie dziurą zabitą dechami. Miejscem, którym nie interesuje się żaden z wielkich tego świata, w którym wybucha piekło i beznadzieja, w którym jedyna pomoc, na jaką mogą liczyć mieszkańcy, to troje wędrowców powracających do miasta swojego dzieciństwa. Ludzie kontra piekło. Bez niepotrzebnego patosu, bez „Tristam to, Tristam tamto”.
Któż nie pamięta Butchera z jego „Ah, Fresh Meat!”? Któż nie pamięta gróźb Leoricka? Komnaty pełnej rozczłonkowanych zwłok? Szaleństwa Lazarusa? Odgłosu wydawanego przez upadające złoto? Diablo usiekłem wiele razy. Na PC i na konsoli. Sam oraz w kooperacji. Na padzie i myszą. Losowość tej gry, atmosfera generowana w ciemnych podziemiach, świetna ścieżka dźwiękowa i interakcje z ludźmi zapewniały mi zawsze inną zabawę. Świetną zabawę. I chociaż dzisiaj część uroku piekielnego Diablo prysła, kilka rozwiązań mnie już tak nie bawi, to gra wciąż jest dla mnie najlepszym tytułem Blizzarda.
Kolejny przykład perfekcji w swojej klasie. Tak samo jak Chrono Trigger czy Fallout 2 robiły wszystko idealnie w swoim typie RPG, tak Diablo jest perfekcją w swoim. Jest sieczką, bez wątpienia, ale sieczką ciekawą, rozbudowaną, arcyklimatyczną oraz niespotykanie niepokojącą. Sieczką z pomysłem – i jego godnym wykonaniem.
„I can see what you see not / Vision milky then eyes rot / When you turn they will be gone / Whispering their hidden song / Then you see what cannot be / Shadows move where light should be / Out of darkness, out of mind / Cast down into the Halls of the Blind.”
Historia to smutna
Rzadko pisze się o wersji konsolowej Diablo. Szkoda. To bardzo dobra gra także na konsoli oraz dowód na to, że kiedyś konwersje zaskakiwały nawet wyjadaczy. Na PSX-ie nie było Internetu, lecz była kooperacja obok siebie. Był wyższy poziom trudności i dodatki w grafice, w postaci odbić w wodzie oraz kruków (coby w Tristam było jeszcze smutniej!). Ze względu na sterowanie – świetne zresztą – gra się w nią inaczej i szczerze polecam taką odmianę. Dłużej o wersji Diablo na PlayStation napisałem na Gameplay. Oczywiście taki hit doczekał się także dodatku w postaci Hellfire, o którym można powiedzieć tyle, że był dobry i był niepotrzebny.
Krótko o sequelach – Diablo II jest tytułem popularniejszym. Dla mnie jednak poszło za bardzo w stronę gry w PvP, utraciło przy tym sporo klimatu. Zamiast lochów dżungle, zamiast poczucia grozy śmieszne stworki, zamiast tajemniczej historii trochę taniego fantasy. To świetna gra, ale nie dla takich graczy jak ja. Trójka, w momencie, w którym jestem, to dziwna mieszanka. Design kompletnie mi nie odpowiada – mroczny realizm zastąpiono WoWowymi karykaturkami, ale gra odwołuje się co chwilę do Diablo I, za co ma u mnie sporego plusa.
Diablo doczekało się także następców w postaci mocno zainspirowanego (i zakonspirowanego!) „kontynuatora”, jakim jest Path of Exile, ciekawego Torchlight, tony podróbek, dobrego Dark Alliance 2, choć dla mnie żadna gra na rynku nie dorównała oryginałowi. Może dopiero jakiś hack&slash From Software by to zmienił. Może.
Ostatni będą pierwszymi
Diablo nie bez powodu wyciągnęło Blizzard na szczyty. Czasy sprzed pierwszego Diablo, sprzed WarCrafta II to ciemna prehistoria firmy, która prawie nikogo już nie obchodzi. Czasy po Diablo I to zmiana całej branży. Branży, która pokazała, że tytuły odważne, ciekawe i skupione na dopieszczaniu elementów dla dobra klienta mają wspaniałą przyszłość. I chociaż dużo można pisać o dzisiejszym Blizzardzie, nie można odmówić mu jednego – tworzy legendy. Legendy, które wywołują ciary na plecach:
„The Soulstone burns with Hellfire as an eerie red glow blurs your vision. Fresh blood flows into your eyes, and you begin to hear the tormented whispers of the Damned. You have done what you knew must be done. The essence of Diablo is contained for now.
You pray that you have become strong enough to contain the Demon and keep him at bay. Although you have been fortified by your quest, you can still feel him, clawing his way up from the dark recesses of your soul. Fighting to retain control, your thoughts turn toward the ancient, mystic lands of the Far East. Perhaps there, beyond the desolate wastes of Aranoch, you will find an answer.
Or, perhaps… salvation?”
Klimat beznadziei i przegranej sprawy zdawał się ciągle obecny przy pierwszym przechodzeniu Diablo. Bałem się, levelowałem na siłę, wczytywałem się w księgi, chociaż strach towarzyszył mi, nawet gdy widziałem, jak moja postać rośnie w siłę. W końcu czym jest śmiertelnik wobec bezdusznego Demona? Kim jest nastolatek wobec mocy piekła?
Miałem rację – to, jak skończyli jego bohaterowie, nie jest niczym przyjemnym, jednak jest czymś świeżym w świecie gier wideo. Nie ma tutaj bohaterów idących w stronę słońca. Nikt nie wygrywa dziewczyny, nikt nie zostaje królem. Nie, oni zostają szaleńcami opętanymi przez zło, z którym walczyli, ich zwycięstwo jest jedynie czasowe, a co gorsza – oni sami już się nim nie nacieszą. Tristam płonie, bohaterowie giną, świat zostaje spaczony. Diablo powraca.
Warto zajrzeć:
O tym, jak Jason Statham szukał WOW Cataclysm [wideo]
[...] od tych lukrowanych bożyszczy nastolatek.[...]
![O tym, jak Jason Statham szukał WOW Cataclysm [wideo]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/external/b908df6b66fbcc724c60e85413df3087.jpg)
16-latek zabił matkę, zawiniło PlayStation
[...] konsoli chłopca. Nastolatek poczekał, aż matka pójdzie spać, a następnie zadał jej 20 ciosów ostrym[...]

TOP najgorszych polonizacji [galeria wideo]
[...] bohatera brzmi tak, jakby mówił to nastolatek przechodzący mutację. Inne kwiatki lektorskie zmilczę[...]
![TOP najgorszych polonizacji [galeria wideo]](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/external/3c4dff43967c191979a28e9bbb63cea3.jpg)
Call of Duty: Black Ops – wideorecenzje
[...] i pościgów. Stuttering Craig ze ScrewAttacka jara się tym tytułem jak napalony nastolatek. Szczególnie[...]

Voice acting - top 10 osób podkładających głos w grach
[...] bożyszcze nastolatek. Każdy miłośnik FF miał z nim do czynienia. Za tę postać w grach oznaczonych symbolami[...]

[...]. Wiele razy w filmie pojawiają się tytuły z NES-a. Nastolatek odbiera za pomocą gry wiadomość, która opisuje[...]
3.000.000 sprzedanych DSi w Japonii
[...] w takim kraju jak Japonia, gdzie praktycznie każdy nastolatek ma już przenośną konsolkę Big N. 2 sierpnia[...]

Nastolatek poznał swoją 42-letnią miłość w grze
[...].Po fakcie okazało się, że zakochany po uszy nastolatek powiedział jej, że ma 20 lat. W Kanadzie wystarczy[...]

Jestem hardkorem - gracze odstawiający cuda
[...]:Tym razem protagonistą jest nastolatek, prawdopodobnie pochodzący z USA. Prezentuje on swoją agresję[...]

Niesamowity nastolatek pobił rekord świata w Guitar Hero!
Zaledwie 14-letni mieszkaniec stanu Texas zjawił się w Nowym Jorku na oficjalnym biciu rekordu punktowego w grze Guitar Hero III. To, co zobaczyła publika przerosło oczekiwania każdego. Danny Johnson od małego grał na wielu instrumentach; pianino, gitara akustyczna nie były mu obce. To jednak plastikowy model Gibsona Les Paula dołączony do Guitar Hero III spodobał mu się najbardziej. By nie przynudzać [...]

World of Warcraft - niesamowite fakty
[...] Wood, Jessica Simpson czy Mr. T . Nastolatek poznał swoją 42-letnią miłość w grze Co ciekawe[...]

Miss Ameryki Caressa Cameron nie lubi gier wideo
[...] dzieci. Także w sferze rozrywki. Dziecko/nastolatek zawsze zrobi jakiś idiotyzm[...]

Czy obraz 3D zawojuje świat gier?
[...] nastolatek w strojach uczennic? Japończycy lubią takie cuda... Europejczycy też by chyba nie narzekali.[...]

Nastolatek zgwałcił chłopca, którego poznał przez Xbox Live
Nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie – pod takim hasłem parę lat temu odbyła się w Polsce kampania społeczna. Jej celem było nakłonienie rodziców do czuwania nad tym z kim ich pociechy rozmawiają przez fora i komunikatory. Z dużą anonimowością i łatwym dostępem internet stał się idealnym miejscem dla pedofilów. Niestety również inne sieciowe usługi, stają się miejscem gdzie mogą [...]

[...]! Jak wiadomo, nikły odsetek rodziców repsektuje oznaczenia wiekowe. Rzadko który nastolatek, czy nawet dzieciak[...]

Znamy fabułę filmowej adaptacji Simsów
[...] jego adaptacji. Nastolatek wraz z przyjacielem dostaną w swoje łapska tajemniczą grę, zatytułowaną Sims Infinity[...]

Niezapomniane sceny... na golasa!
[...] przygotował w programie Paint, ale swego czasu niejeden nastolatek (włącznie z piszącym te słowa) szastał[...]

Gry są pożyteczne! WREEEESZCIE!
[...] nastolatek do kogoś strzelił, a to pogonił rodziców kijem, a to związał kolegę. Oczywiście wszystkiemu winna[...]

PlayStation 2 z całkiem niezłym bonusem...
[...] w marcu bieżącego roku, ale dopiero teraz poinformowano o nim media. Nastolatek, jak każdy dobry obywatel[...]

Prince Of Persia i Tomb Raider na Xbox Live
[...] miały na pudełkach „T” czyli Teen (nastolatek). Tylko czy na pewno te gry zostaną zamknięte w pudełkach[...]

GRRRecenzja: Red Alert 3 - tandetnie, ale zabawnie
[...] niespodziewane konsekwencje. Zabicie Einsteina doprowadziło do tego, że nie wymyślono bomby atomowej[...]

Gry to poważny biznes. Wywiad z Karolem Zajączkowskim z CD Projekt RED
[...] taka osoba, to albo nastolatek z nadwagą, w ogromnych okularach i zerowa liczbą znajomych[...]

Kradzież Xboxa 360 z kamieniem w ręku
[...] Richard Maldonado, który Xboxa upchnął do kosza na ubrania. Nastolatek, jak każdy gracz wzrok ma sokoli[...]

Nastolatek broni swej PS3 jak... ninja
Parę dni temu świat obiegła dosyć ciekawa i intrygująca informacja. Mianowicie pewien 15-letni chłopak, mieszkaniec Miami (USA, a jakże!) widząc, że włamywacz ma chcicę na jego PlayStation 3 dziabnął go… samurajskim mieczem.

[...] jego środku, czy może rozbroić ją i stać się bożyszczem tłumów. Badass , czy bożyszcz nastolatek? Sztuka[...]

Wywiad z Hilary Cash założycielką kliniki odwykowej dla graczy reStart
[...] dobre. Jeśli pacjentem ma być młodszy nastolatek, pracuję tylko z rodzicami i nie myślę o pracy[...]

TOPster: Wirtualny facet dla Ciebie! Top 10
[...] z Johnem Rambo. Która z nastolatek nie miała w swoim pokoju plakatu z Sylwkiem ? Bohaterowie Contry[...]



















