Christopher Lloyd
Szaleństwo targów E3 nie ma końca. Nowe gry, nowe konsole, nowe możliwości… wszystko nowe. Tylko ten biedny Kinect cały czas taki sam. Czy będzie na nieco coś ciekawego?
Powrót do świata George’a Lucasa w stylu Kinecta. To znaczy: ze słabą grafiką, multiplayerem tylko dla dwóch graczy, statycznymi arenami walki i opóźnieniem sterowania takim, że nawet Obi-Wan Kenobi nie pomoże.
Oto na co stać twórców gier na Kinecta po niecałym roku od premiery sensora. Kolejne gry sportowe, z których część była dostępna pięć lat temu w dniu premiery Wii. Jasne, że będzie się w nie grało fajnie. Kontrolery ruchowe dobrze sprawdzają się w grach sportowych. Ale czy tylko mnie to strasznie nudzi?
Wykrywanie głosu to fajna sprawa. Świetnie uzupełnia zwykłe sterowanie. To mi się podoba. Jest tylko jedno ale. Taką samą funkcję można zrobić za pomocą zwykłego zestawu słuchawkowego od pada. Tańszego o kilkaset złotych. I nawet została już zrobiona w strategii czasu rzeczywistego Tom Clancy’s EndWar. Działało to znakomicie, ale jakoś rynku nie zawojowało. Znów odgrzewany pomysł prezentowany jako niby wielka nowość.
Kolejne wykorzystanie Kinecta jako dodatku do zwykłego sterowania. Ten trend mi się nawet podoba. Kinect nie sprawdza się jako jedyny słuszny kontroler dla skomplikowanych gier, ale może się przydać jako wsparcie. Pytanie brzmi, ilu graczy będzie wykorzystywało na stałe sterowanie ruchowe, skoro pokazane na filmie funkcje można wygodniej obsługiwać zwykłymi gałkami analogowymi. To wygląda świetnie na prezentacji targowej, ale osobiście nie mam zamiaru kucać przez kilka godzin przed telewizorem. Szkoda mi pleców.
To nie gra, ale pokaz możliwości Kinect dostępny w menu konsoli. Szkoda, że pokaz dość cienki. Wiele razy pisałem już, że niezależne przeróbki Kinecta robione przez zapaleńców są dużo ciekawsze niż oficjalne propozycje. I tutaj widać to jak na dłoni. Najciekawszy w tej reklamie jest Christopher Lloyd. Reszta nudzi.
O dziwo chyba najciekawsza propozycja. Mała gierka znana z ekranów iPhone’a oraz iPoda Touch. Gracz wciela się w anonimowego wojownika Ninja, który szczerze nienawidzi wszelkiej maści owoców. Więc szatkuje je niemiłosiernie na plasterki.
To akurat na Kinect może się sprawdzić i właśnie w przypadku takich gier sensor Microsoftu ma sens. Próba używania go do większych, poważniejszych tytułów jak dotąd zawsze kończyła się dość żałośnie.
Na koniec zabawny filmik sprytnie pokazujący, że czasem marketingowy bełkot jest dokładnie tym i niczym więcej – bełkotem.






![Canon EOS 5D Mark III – markowa legenda w nowej odsłonie [wideotest]](http://s1.blomedia.pl/fotoblogia.pl/t/135x84/2012/05/IMG-2115-55577-252x168.jpg)

![HTC One V - piękny w cieniu braci [test]](http://s2.blomedia.pl/komorkomania.pl/t/135x84/2012/05/One-V1-111630-251x168.jpg)
![Abecadło [giveaway]](http://s2.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/05/abesadlo-43166-224x168.jpg)
